W kilku miejscach na tym forum pojawiało się pytanie, co robić w sytuacji, gdy w sumieniu rozstrzygnęliśmy, że jakieś działanie dotyczące tzw. czystości małżeńskiej nie jest moralnie złe, tymczasem Kościół naucza, że jest złe? (np. prezerwatywa w sytuacji trudności z NPRem, pieszczoty doprowadzające do orgazmu, samopobudzenie niezbędne przy badaniu nasienia, itp.) Przebadałem dokumenty Magisterium pod tym kątem i wyniki są chyba interesujące. Otóż wygląda na to, że w wyżej wymienionych sytuacjach Kościół nie zabrania przystępować do Komunii! Pod warunkiem, że nasz sąd sumienia jest naprawdę solidny i w dalszym ciągu jesteśmy otwarci na szukanie prawdy.
Natomiast niektóre zachowania według nauczania Kościoła wykluczają ze wspólnoty eucharystycznej: praktyki homoseksualne, współżycie przed ślubem, współżycie w nowym związku po rozwodzie.
Skąd taka różnica w pastoralnym podejściu Kościoła, skoro zarówno te pierwsze jak i te drugie z wymienionych praktyk są w nauczaniu traktowane jako grzechy ciężkie?
Wygląda na to, że z nie jednakowej rangi doktrynalnej nauczania o konkretnych normach moralnych. Można moim zdaniem tę różnicę wykazać wskazując na konkretne dokumenty Magisterium (wszystkie w necie). Jeśli ktoś byłby zainteresowany, a ja znalazłbym akurat czas, mógłbym spróbować.
Powiem na razie tyle: według nauczania KK spotkanie z Bogiem dokonuje się przede wszystkim w sumieniu i ono jest najważniejsze! "Kościół pragnie jedynie służyć sumieniu" (Veritatis splendor; 64). Niby to oczywiste, ale jak się pod tym kątem spojrzy na nauczanie, to odkrywa się nowe lądy...
Ze wstydem przyznam, że mimo 41 lat życia (w tym 3 na PATcie, 4 u dominikanów, 13 w katolickiej redakcji i 11 w udanym małżeństwie ) ta perspektywa dopiero niedawno się przede mną otwarła...
Dołączenie: Sob Mar 24, 2007 5:51 pm Posty: 240 Miejscowość: Płock
Artus napisał(a):
Pod warunkiem, że nasz sąd sumienia jest naprawdę solidny i w dalszym ciągu jesteśmy otwarci na szukanie prawdy.
ja też jestem zainteresowana (i pewnie większość wierzących forumowiczów )
a skąd wiemy, że nasz sąd sumienia jest "naprawdę solidny"? co ze skłonnością do racjonalizacji swoich zachowań?
a skąd wiemy, że nasz sąd sumienia jest "naprawdę solidny"?
Zapytaj tatÄ™ - on ma naprawdÄ™ solidny sÄ…d sumienia (tato, pozdrawiam Yellow_Light_Colorz_PDT_11 )
A serio, to mówiąc krótko: sąd oparty na obiektywnych argumentach ("Pogadanki z etyki" ks. Andrzeja Szostka)
Problem w tym, że my nie mamy zaufania do własnego sumienia. Po części dlatego, że nie jesteśmy wychowywani do jego kształtowania. W dużej części jesteśmy wychowywani do... psłuszeństwa wobec Kościoła. I stąd chyba (a przynajmniej także stąd) rodzą się m.in. te wszystkie problemy, tak dramatycznie opisywane przez niektóre forumowiczki...
Dołączenie: Pią Sie 10, 2007 12:51 am Posty: 117 Miejscowość: Jędrzejów
Artus napisał:
Ze wstydem przyznam, że mimo 41 lat życia (w tym 3 na PATcie, 4 u dominikanów, 13 w katolickiej redakcji i 11 w udanym małżeństwie :/
rowniez pozdrawiam :/
Dołączenie: Nie Kwi 01, 2007 10:14 am Posty: 226
mmm tak to jest, pod waruneczkiem że sumienie jest prawe
Ale pozostaje problem....
jedni opowiadają się za brakiem grzechu w tej materii /jak to wynika ze świętej teologiji, teo. moralnej/ ale... co innego teologija, a co innego życie codzienne Kościoła - kazana, rekolekcje, spowiedź...
Problem w tym, że my nie mamy zaufania do własnego sumienia. Po części dlatego, że nie jesteśmy wychowywani do jego kształtowania. W dużej części jesteśmy wychowywani do... psłuszeństwa wobec Kościoła. I stąd chyba (a przynajmniej także stąd) rodzą się m.in. te wszystkie problemy, tak dramatycznie opisywane przez niektóre forumowiczki...
zgadza się...kiedyś Goethe napisał, że Kosciół nie potrzebuje ludzi myslących ale ślepo za nim podąrzających
Dołączenie: Sob Mar 24, 2007 5:51 pm Posty: 240 Miejscowość: Płock
Artus napisał(a):
No fajnie, moja wrodzona próżność została już zaspokojona z nawiązką, mogę więc wracać do domu do żony...
(serio: wrócę jeszcze i podzielę się odkryciami)
hej, hej, tak łatwo się nie wymigasz Yellow_Light_Colorz_PDT_03 mego sumienia, nie dlatego że byłam wychowana do posłuszeństwa kościołowi (czasem nawet przeciwnie Yellow_Light_Colorz_PDT_04 ), ale dlatego że ludzka psychika jest skłonna do wygodnej dla siebie interpretacji rzeczywistości.
zastanawiam sie też nad tym, dlaczego niektórzy (może nawet wielu ludzi) nie mają w tej sprawie dylematów tak jak ja i autentycznie bez żadnego przymusu odczuwają antykoncepcję jako poważne nieuporządkowanie moralne.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum Nie możesz dodawać załączników na tym forum